Drugi przypadek koronawirusa w Szkole Podstawowej nr 3 w Sycowie!

Beata Hadas-Haustein
14 października pani dyrektor Monika Janiszyn daje przykład, jak przestrzegać reżim sanitarny i prawidłowo nosić maskę Fot. SP3 w Sycowie
Burmistrz Sycowa Dariusz Maniak poinformował, że Szkoła Podstawowa nr 3 im. Jana Pawła II w Sycowie dziś przeszła na zdalny tryb nauczania do 23 października. – Wniosek w tej sprawie złożyła dyrektor szkoły – informował. Przedszkole ma nadal pracować w formie stacjonarnej. Oburzeni rodzice i nauczyciele pytają - dlaczego nie informowano nikogo o zakażeniu koronawirusem stwierdzonym ponad tydzień temu u jednej z nauczycielek, która prowadziła zajęcia w dwóch klasach i w świetlicy.

Maniak na swoim profilu na FB wyjaśnił, że takie działania są efektem pojawienia się kolejnego, drugiego przypadku koronawirusa w placówce. – Od rana jesteśmy w kontakcie z sanepidem, który wydał właśnie takie rekomendacje – napisał. – Wszystkim nauczycielom, którzy mieli w ostatnim czasie bliski, dłuższy kontakt z zakażonym, zostaną pobrane wymazy. Proszę wszystkich rodziców o wyrozumiałość i kontakt z wychowawcą lub dyrekcją szkoły, gdyby pojawiły się dodatkowe pytania. Będą również wysłane dodatkowe informacje w formie komunikatów na dzienniku elektronicznym. Mam nadzieję, że szybko wrócimy do normalnych zajęć. W innych szkołach na dzień dzisiejszy zajęcia odbywają się normalnie.

Niestety rodzice narzekają na brak komunikacji z dyrekcją szkoły i burmistrzem w tej kwestii.
Edyta Frohlich-Kręblewska pod postem Maniaka napisała: – To jest jakaś paranoja, jak pierwszy był przypadek, to (uczniowie - przyp. red.) chodzili (do szkoły).
Maniak odpowiedział pani Edycie: – Przypadek przypadkowi nie jest równy. Dlatego można to nazywać paranoją, można też uznać, że to jest odpowiedzialne działanie sanepidu.

Trudno zrozumieć, o co chodziło burmistrzowi, gdy napisał, że przypadek przypadkowi nie jest równy. Z naszych informacji potwierdzonych w sanepidzie wynika, że w sycowskiej trójce na początku października pojawił się przypadek nauczycielki, u której stwierdzono koronawirusa. – Nie jest ona mieszkanką naszego powiatu, tylko kępińskiego – informowała Urszula Kozioł, Powiatowy Państwowy Inspektor Sanitarny w Oleśnicy.

Jak udało nam się ustalić, nauczycielka w szkole pojawiła się 5 października, dlatego sanepid uznał, że kwarantanną zostanie objęta tylko jej rodzina. – Kadra pedagogiczna oraz uczniowie pozostaną objęci nadzorem epidemiologicznym – informowała wówczas. – Poza tym, placówka będzie normalnie funkcjonowała – dowiedzieliśmy się wtedy.

Dyrekcja szkoły prosiła w komunikacie wysłanym na dziennik elektroniczny 12 października o dostosowanie się do panujących zasad. – U jednego z pracowników naszej placówki stwierdzono pozytywny wynik na obecność wirusa SARS-CoV-2. W tej chwili minął już tydzień od ostatniego kontaktu tej osoby ze szkołą.

Poinformowała, że po konsultacji z sanepidem szkoła została objęta nadzorem epidemiologicznym. Pojawiła się też prośba dyrekcji o dostosowanie się do zasad reżimu sanitarnego i przestrzeganie zasad bezpieczeństwa. Odwołano ponadto uroczystości związane z obchodami Dnia Edukacji Narodowej i pasowania na ucznia.

Z naszych informacji wynika, że nauczycielka od jakiegoś czasu czuła się źle. W szkole pojawiła się jeszcze 5 października w poniedziałek na zajęciach z klasami 4 i 7, miała też zajęcia w świetlicy. Rodzice są zaniepokojeni. Dzieci z klas, w których miała lekcje, spotkały się z maluchami z przedszkola podczas realizacji projektu „Z kulturą mi do twarzy". Rodzice przekonują, że w pierwszych dniach po kontakcie z zakażoną nauczycielką nikt nie informował ich, że miała miejsce taka sytuacja, a przeciez mogli uchronić dziadków od kontaktu z ich dziećmi.

Nauczycielka sama zgłosiła się do lekarza i poprosiła o wykonanie badania na obecność covid-19. Na wynik czekała tydzień. Właśnie 12 października okazało się, że jest zakażona. Przez ten czas zajęcia w szkole odbywały się normalnie i nikt nie był informowany o sytuacji. Mało tego, zdaniem nauczycieli i dzieci reżim nie był przestrzegany. Przede wszystkim nie dbano o zachowanie dystansu. Pani dyrektor Monika Janiszyn podczas odbierania od dziecka laurki z okazji Dnia Nauczyciela ma maskę na brodzie, a usta i nos są odkryte.

W czasie pomiędzy 5 a 12 października szkoła zorganizowała wycieczkę na Górę Krzyża. W wyprawach udział wzięła ponad setka dzieci. Drugiego dnia w wyprawie uczestniczyły młodsze dzieci, ktore w deszczu musiały uczestniczyć w obrzędach religijnych.

Monika Klemka pytała burmistrza: – Dlaczego od razu szkoła nie została zamknięta, po pierwszym przypadku zakażenia? Rodzice puszczali swoje dzieci do szkoły narażając je na takie niebezpieczeństwo, jakim jest ten wirus. Teraz jest drugi przypadek, chcielibyśmy wiedzieć, kto go ma, ze względu na nasze dzieci.

Burmistrz odpowiedział: – Sanepid wydaje rekomendacje w takich sprawach. Nie ma powodów, żeby informować, kto jest zarażony. Wywiad epidemiologiczny ustali wszystkie szczegóły.

Pani Monika nie odpuszczała: – Przepraszam, a co z uczniami i rodzicami, którzy mieli kontakt z daną osobą, która ma potwierdzony wynik? Jestem zaniepokojona daną sytuacją, ponieważ mam w domu dziecko z chorobą hematologiczną i obawiam się zakażenia.

Niestety, odpowiedzi już nie uzyskała.

Druga zarażona pracownica szkoły również źle się czuła i sama postanowiła poddać się badaniu, które dało wynik pozytywny. Jeszcze w ubiegłą środę miała ona zajęcia z uczniami. Czy rodzice tych uczniów zostali powiadomieni o zagrożeniu? Nie wiadomo. Inni nauczyciele postanowili również poddać się na własną rękę badaniu na obecność covid-19.

Pytania do Moniki Janiszyn

Do dyrekcji Zespołu Szkolno-Przedszkolnego wysłaliśmy zapytanie w tej kwestii, ale i w innych kwestiach, nurtujących rodziców, którzy wysłali zapytanie do dyrektor Moniki Janiszyn. Niestety, zarówno urząd, jak i szkoła milczą i nie odsyłają żadnych odpowiedzi.

Poprosiliśmy o informację, w jaki sposób od początku roku szkolnego szkoła zabezpieczała uczniów i nauczycieli przed zakażeniem koronawirusem? Jakie obowiązywały zasady?

Dlaczego w świetlicy bywa skumulowanych od 30 do 60 dzieci?

Dlaczego dyrekcja nie zareagowała natychmiast na informację, jaką przekazała jedna z nauczycielek o fakcie, iż czuje się źle, a potem potwierdzono u niej koronowarusa? Nauczycielka prowadziła lekcje - czy rodzice dzieci z klas, w których odbywały się lekcje, i które przebywały w świetlicy z nauczycielką, zostali poinformowani o tym fakcie?

Dlaczego dyrekcja nie reagowała, gdy druga z pracownic, o której stwierdzono covid, zgłaszała problemy ze zdrowiem? Czy o fakcie tym poinformowani zostali natychmiast rodzice dzieci, z którymi zakażona miała zajęcia?

Dlaczego do części dla młodszych dzieci przeniesiono szatnie tak, że korzystają z nich też starsze dzieci i to powoduje, że pojawia się tłok na przerwach na korytarzu w tej części szkoły? Rodzice skarżą się też na tłok w świetlicy i marną ofertę zajęć pozalekcyjnych, z których mogą wybrać tylko dwa.

Dlaczego z toalet przeznaczonych dla klas młodszych korzysta cała szkoła, jest tam mokro, brudno, brakuje papieru toaletowego i ręczników, a deski są często zabrudzone? Uczniowie klas starszych terroryzują często dzieci młodsze, blokując im dostęp do toalet.

Dlaczego dzieci szkolne przeganiane są z placu zabaw, z którego korzystają głównie dzieci przedszkolne? Gdzie mają bawić się dzieci z klas 1-3?

Dlaczego nosi Pani maskę przy dzieciach na brodzie, nie zakrywając ust i nosa?

Dlaczego w dobie pandemii podjęła Pani decyzję o wycieczce ponad setki dzieci na Górę Krzyża? Jakie procedury sanitarne stosowano podczas wycieczki? Czy był zachowany dystans? Jeśli nie - to dlaczego?

Dlaczego szkoła nie odpowiada na pytania rodziców wysyłane na e-dzienniku? Dlaczego bagatelizowane są wszystkie uwagi zarówno nauczycieli, jak i rodziców, dotyczące reżimu sanitarnego w związku z pandemią, zwłaszcza kumulacji dzieci na przerwach i w świetlicy?

Czy sprzedaż słodkich bułek ze stolików w korytarzu (bo chyba nie można tego nazwać sklepikiem) spełnia wszelkie wymogi sanitarne i Pani zdaniem powinna mieć miejsce w dobie pandemii?

Informacje o Sycowie i regionie. Polub nas na Facebooku

Będzie waloryzacja 500+?

Wideo

Dodaj ogłoszenie