Madonna z Podkamienia

Magdalena Kozioł
Mieszkańcy Podkamienia, którzy chcieliby odzyskać oryginał obrazu Matki Boskiej Podkamieńskiej, modlą się do jej kopii. Jest ona dla nich równie cenna. Mieszkańcy Podkamienia, którzy chcieliby odzyskać oryginał obrazu Matki Boskiej Podkamieńskiej, modlą się do jej kopii. Jest ona dla nich równie cenna. Mieszkańcy Podkamienia, którzy chcieliby odzyskać oryginał obrazu Matki Boskiej Podkamieńskiej, modlą się do jej kopii. Jest ona dla nich równie cenna.
Mieszkańcy Podkamienia, którzy chcieliby odzyskać oryginał obrazu Matki Boskiej Podkamieńskiej, modlą się do jej kopii. Jest ona dla nich równie cenna. Mieszkańcy Podkamienia, którzy chcieliby odzyskać oryginał obrazu Matki Boskiej Podkamieńskiej, modlą się do jej kopii. Jest ona dla nich równie cenna. Mieszkańcy Podkamienia, którzy chcieliby odzyskać oryginał obrazu Matki Boskiej Podkamieńskiej, modlą się do jej kopii. Jest ona dla nich równie cenna. Fot. Archiwum Zbigniewa Półtorak
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Jako pierwsi ujawniamy tajemnice związane z obrazem Madonny z Podkamienia i losy człowieka, dzięki któremu trafiła do Wrocławia. Przez długie lata rodzina dominikanina o. Józefa Burdy, który uratował obraz Madonny z Podkamienia, musiała milczeć. Bo ich stryj ukrył i wywiózł obraz, do którego pielgrzymowali nawet królowie.

Robert Burda przez lata nie myślał o stryju Józefie – dominikaninie. Kiedy dorastał, była komuna i niebezpiecznie było mieć w rodzinie bohatera. Nie myślał o nim, bo poszedł na studia i szybko założył rodzinę. Potem przyszły na świat dwie dziewczynki, bliźniaczki, i zaczęło się dorosłe życie: szukanie dachu nad głową, praca w PKS i wychowywanie dzieci. – Gdybym wiedział, że ta historia jest taka ważna, starałbym się poświęcić jej więcej uwagi – wzdycha Robert Burda.

O Madonnie ani słowa
Miał siedem lat, kiedy matka zabrała go do kościoła św. Wojciecha, teraz na placu Dominikańskim, wtedy Dzierżyńskiego.
U dominikanów uklękli oboje w bocznej nawie. Przed oczami mieli Matkę Boską z dzieciątkiem. Piękną, koronowaną i ozłoconą.
– To stryj Józef przywiózł ją tutaj – wyjawiła matka Robertowi. Wtedy, przyznaje, był za mały, żeby dowiedzieć się skąd tu trafiła i dlaczego. Później też nie bardzo mógł pojąć, co się, stało i dlaczego o stryju mówiło się w domu prawie szeptem. O Madonnie prawie wcale.

Los dał mu jedną szansę poznania tej historii. W 1963 r. zdał do liceum, a stryj Józef w nagrodę zaprosił go do klasztoru w Jarosławiu, dziś w województwie podkarpackim. Tam wówczas pełnił posługę kapłańską i tam pisał pamiętnik.
Robert Burda: – Bardzo się cieszyłem. Wyjeżdżałem na miesiąc z miasta, w którym panowała wówczas epidemia ospy. Dzięki temu, że dostałem szczepionkę, wpuścili mnie do Jarosławia i do klasztoru.

Stryj miał gest. Opłacił podróż i dał dach nad głową. Robert w podzięce sprzątał w kościele, służył do mszy i trochę się nudził. Któregoś dnia dostał do czytania książkę. Napisana na maszynie zawierała nazwiska, opisy zbrodni i strachu.
Miejscem akcji był Podkamień z 1944 r. Wtedy zaczęły się tam ataki banderowców i wędrówki ludów. Wsie opustoszały, a kto mógł krył się przed śmiercią w klasztorze w Podkamieniu.

Rzeź przyszła w marcu. Klasztor zaatakowali siepacze z SS-Galizien i pomagające im bojówki Ukraińskiej Powstańczej Armii. Ci, którzy nie zdążyli, albo nie chcieli uciekać, zginęli: od kul, noży i siekier. Sam stryj Józef miał szczęście. Przeżył. Zanim przyszli banderowcy, przygotował sobie kryjówkę. Wcześniej schował w niej Madonnę.

Pan Robert pamięta jedno z ostatnich zdań stryja zapisanych we wspomnieniach:
– Nie ma już czego tutaj szukać. Wiedział, że musi uciekać. W kobiecym przebraniu dotarł do Lwowa.
Archiwalia prowincji OO. Dominikanów w Krakowie, do których również trafił obraz, są dość skąpe. Mówią, że Matka Boska z Podkamienia dojechała tu bez złotych koron i pozłacanych sukien z 1927 r.

Są dwie wersje, dlaczego tak się stało. Pierwsza: już jesienią 1943 r. ozdoby zostały przekazane do ukrycia jednemu z zaufanych i zaprzyjaźnionych z klasztorem w Podkamieniu mieszkańców wsi Niemiacze, który wojny nie przeżył.
Wersja druga, równie prawdopodobna: korony i suknie ukryli sami dominikanie na terenie klasztoru. Po wojnie na poszukiwanie tych bezcennych klejnotów o. Józef kilkakrotnie jeździł do Podkamienia. Robert Burda pamięta tylko jeden wyjazd stryja i fakt, że tamtejsza władza zakazała mu spowiadać. O poszukiwaniach skarbów nic nie słyszał. Dzisiaj pewne jest tylko to, że nigdy ich nie odnaleziono.

W Krakowie do 1957 r. obraz wisiał w kaplicy nowicjackiej dominikanów. W tym czasie we Wrocławiu skończyła się budowa kościoła i klasztoru pw. św. Wojciecha. Na prośbę ówczesnego przeora o. Stanisława Hayty postanowiono tu przenieść cudowny obraz i po raz pierwszy od rzezi w Podkamieniu udostępnić do publicznego kultu.

Robertowi Burdzie po stryju zostało niewiele. Zegarek, obrazek z aniołkiem i pieczątka z 1939 r., wystawiona we Lwowie dla uczczenia 40-lecia jego kapłaństwa. Burda nie ma nawet jego zdjęcia.

Kopia zamiast oryginału
Zbigniew Półtorak, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” z Wrocławia, który zaangażował sie w odbudowę klasztoru w Podkamieniu, przekonuje: – O niezwykłości obrazu Matki Boskiej Podkamieńskiej świadczą cuda i fakt, że do sanktuarium na ówczesnej Rusi pielgrzymowali Sobiescy, Czartoryscy i Wiśniowieccy.
– Król Jan III pragnął uczynić z Podkamienia „Częstochowę Wschodu” – wspomina Zbigniew Kratochwil w „Głosie Podolan”, w Biuletynie Klubu „Podole” Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich. Idąc pod Wiedeń, Sobieski już wiedział, że przekaże znaczną część łupów na rozbudowę świątyni.
Dzisiaj do Podkamienia trafiają kopie obrazu, choć tamtejsza ludność chciałaby mieć oryginał.

Wywiad z Pauliną Gałązką o "Dziewczynach z Dubaju" i "Furiozie"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie