W konkursie śpiewał Pan „Trwogę” Zbigniewa Wodeckiego z tekstem Jana Wołka i „mpaKOmpaBIEmpaTa” Lao Che. Skąd ten wybór?
Jestem wielkim fanem piosenek Spiętego, towarzyszą mi od paru lat. To piękna, współczesna poezja, która trafia do mnie w stu procentach. Kiedy myślałem o PPA, byłem pewny, że wybiorę którąś piosenkę z bogatego zbioru Spiętego. Ta jest mniej znana, dotknęła mnie i pomyślałem, że muszę ją zaśpiewać. Wodecki to postać wyjątkowa, był bardzo ważny także dla mnie. Kiedy zacząłem studia w Krakowie, zbliżyłem się do Piwnicy pod Baranami. Poznałem lepiej jego twórczość. I teraz, chodząc z kolegami po Krakowie, śpiewamy jego piosenki. Choćby „Lubię wracać tam gdzie byłem”.
Lubi Pan śpiewać? Skąd pomysł na startowanie w konkursie?
Bardzo lubię, a od dziecka oglądam i staram się uczestniczyć w tym festiwalu. Naprawdę uwielbiam PPA, zawsze całe miasto nim żyło. I od zawsze myślałem, że może, jak się uda dostać do szkoły, to wystartuję w konkursie i spróbuję swoich możliwości. W klasie maturalnej pomógł mi mój mentor, Dariusz Romanowski, wychowawca w liceum. To najważniejsza osoba w moim zawodowym życiu. Chodziłem do „Trójki”, do teatralnej klasy. Zaszczepiał w nas pasję. Nie miałem wyboru po trzech latach spędzonych w tej klasie.
Bardzo pięknie zawsze mówi Pan o Krakowie. To wymarzone miejsce na Ziemi?
Tak, do szkoły teatralnej udało mi się dostać za pierwszym podejściem. Akademia to mój drugi dom, a Kraków rzeczywiście wymarzonym miejscem.
Jest Pan na trzecim roku, a ma już za sobą doświadczenie filmowe…
Zagrałem Tymona Karskiego w „Belfrze 2”, to szkolny informatyk, haker komputerowy. Tymon był bardzo fajny, cieszę się, że go spotkałem.
Gdzie widzi Pan siebie w przyszłości, w filmie, czy w teatrze?
Moim marzeniem jest teatr. Oczywiście nie chcę oceniać, co jest lepsze, co gorsze. Ale zdecydowanie moim miejscem jest teatr – rzecz nieskończona w przeciwieństwie do filmu, co mnie interesuje.
Teatr to mniejsza popularność…
Ale większa satysfakcja, a to się liczy najbardziej.
Razem z nagrodami na Przeglądzie doszły obowiązki, na przyszły rok trzeba przygotować recital. Ma Pan już pomysł?
Pomysły „atakują” cały czas, wszyscy o to pytają. Muszę się uspokoić, przeanalizować temat, skonsultować się z mądrzejszymi od siebie ludźmi, skupić i wybrać.
Co Pana interesuje, poza Krakowem?
To trudne pytanie. Szkoła jest bardzo wymagająca, fokus na pracę przesłania inne rzeczy. Zawsze interesowałem się koszykówką i niestety od trzech lat nie mam na to czasu. Mam nadzieję, że kiedyś wrócę do koszykówki i szachów. Dopiero uczę się grać na perkusji, ale mam nadzieję, że będę coraz lepszy. To trochę ucieczka od zajęć w szkole, to i znajomi, bo mam cudownych. Jak tylko mam wolną chwilę, staram się z nimi spotkać i cieszyć życiem.
Dla Teatroteki, spektaklu „Kobieta w lustrze”, śpiewał Pan piosenkę.
Nie wiedziałem wtedy, że mam śpiewać. Dostałem propozycję zagrania w Teatrze Telewizji, reżyser Waldemar Raźniak chciał, żeby znalazła się tam piosenka „Byłaś serca biciem” Andrzeja Zauchy.
Pochodzi Pan z artystycznej rodziny?
Nie są profesjonalistami, ale bardzo lubią sztukę i kulturę. Moja już nieżyjąca ciocia Alfreda Poznańska była słynną rzeźbiarką.
Z czym kojarzy się Panu hasło „mój Wrocław”?
To zapach. Wychowałem się tu, za każdym razem, kiedy przyjeżdżam i przechodzę przez Rynek oraz sąsiednie uliczki, czuję zapach, inny niż w Krakowie.
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?
Dzieje się w Polsce i na świecie – czytaj na i.pl
Polecane oferty
kup teraz

Samsung UE50BU8002
Gwarancja: 24 miesiąceZałączone wyposażenie: Instr…