Zbrodnia i kara. Psary k. Brzegu

  Wędrując po dolnośląskich wsiach i miasteczkach, często spotykamy tak zwane krzyże pokutne. Skryte w zaroślach, zagłębione w ziemi, często połamane i zniszczone, przypominają o ...











 


Wędrując po dolnośląskich wsiach i miasteczkach, często spotykamy tak zwane krzyże pokutne. Skryte w zaroślach, zagłębione w ziemi, często połamane i zniszczone, przypominają o zbrodniach sprzed wieków. Czasem na którymś z nich wyryte jest narzędzie mordu – miecz, siekiera, włócznia a nawet widły. Przeważnie jest to jedyna informacja o dramacie, który się w tym miejscu wydarzył.

Imiona zabójcy i ofiary pozostają zagadką. Nie wiadomo też kiedy i z jakich powodów wydarzyła się tragedia. Krzyże te powinno się prawidłowo nazywać „krzyżami pojednania”. Są one bowiem znakiem, że rodzina zmarłego pogodziła się ze stratą i odstąpiła od zemsty na zbrodniarzu, który jednocześnie zobowiązywał się wystawić taki kamienny pomnik jako pokutę za swój czyn.

Krzyż w Psarach koło Brzegu jest wyjątkowy pod każdym względem. Po pierwsze – dotrwał do naszych czasów w doskonałym stanie. Po drugie – co prawie się nie zdarza – zachowały się dokumenty z rozprawy pojednawczej między zabójca a rodziną zabitego. Znamy więc aktorów tego makabrycznego spektaklu. Jest to naprawdę rzadkość, zważywszy, że cała historia rozegrała się w XIV wieku – prawie 650 lat temu. W dodatku dotyczyła nie byle kogo – bo przedstawicieli możnych, rycerskich rodów.
Otóż Gebhard von Kittlitz zamordował około 1360 roku Bavarusa von Stinavia, właściciela nie tylko Psar (gdzie wszystko się najprawdopodobniej wydarzyło), ale i Ścinawy, Ścinawy Oławskiej i okolicznych majątków. Zabity pochodził ze starego czeskiego rodu Bavorów osiadłego pod Czeskimi Budziejowicami. W rozprawie, która wkrótce odbyła się przed radą miejską Brzegu, rodzinę zmarłego reprezentowała nie żona Anna, ale Fransko i Mladeta von Stinavia, a w imieniu Kittlitza wystąpił Mirsonus von Pogarell. Okazało się, ze sprzeczka, która doprowadziła do tragedii, drogo kosztowała zabójcę i jego krewnych. Musieli wysłać dwóch przedstawicieli, którzy w imieniu rodu mieli odbyć pielgrzymki do Akwizgranu i Rzymu. Dotarcie do Stolicy Piotrowej miało zostać dodatkowo poświadczone pismem od samego papieża. Należało je następnie przekazać na ręce małżonki Bavarusa. Oprócz tego opłacono w brzeskich klasztorach odprawienie aż tysiąca mszy w intencji zmarłego! Na tym jednak nie koniec: trzeba było zapłacić także tzw. główszczyznę, czyli rodzaj zwyczajowego okupu za głowę ofiary. Na znak owego pojednania rodzina zabójcy wystawiła granitowy krzyż, który miał stanowić wieczystą pamiątkę tragedii.
Krzyż ten jest wyjątkowy także ze względu na swoje rozmiary: ma ponad 2 metry wysokości, a rozpiętość ramion wynosi aż 112cm. Wyryto na nim włócznię - narzędzie zbrodni.
Psary warto odwiedzić nie tylko z uwagi na sam krzyż, ale i na jego otoczenie. Znajduje się on bowiem w starym parku, należącym niegdyś do miejscowego majątku. Park ten, choć bardzo zniszczony, ma wiele urokliwych, zarośniętych ścieżek, dróżek i alei. Są też ślady po licznych dawniej ciekach wodnych i jeziorkach.
Na jego skraju, na północno-zachodnim krańcu wsi, można odnaleźć pozostałości romantycznej wieży widokowej oraz położoną tuż obok ruinę małego zameczku myśliwskiego, należącego do właścicieli majątku. Te dwa obiekty są punktem orientacyjnym, który pozwala trafić do krzyża. Nie jest to łatwe, bo nie prowadzi do niego żaden szlak turystyczny.
Spod wieży kierujemy się w stronę wsi. Idziemy około 80 metrów obsadzaną drzewami aleją i skręcamy w prawo – na dróżkę w głąb lasu. Prowadzi nas ona łagodnym łukiem w lewo. Po około dwustu metrach dochodzimy do skrzyżowania ścieżek, na którym ponownie skręcamy w prawo. Po przejściu kilkudziesięciu metrów przekroczymy rów z wodą (okresowo wysychający). Tu znów kierujemy się w prawo – ścieżką wzdłuż rowu. Po około 80 metrach dojdziemy do kamiennej płyty, która tworzy mostek nad rowem. Po jego drugiej stronie widać omszały, duży krzyż, stojący w gęstwinie, około 15 metrów dalej.
Poszukiwanie krzyża w przypominającym las zdziczałym parku dostarcza wiele emocji i przypomina nieco grę w podchody. Polecamy taką ekscytującą wędrówkę na jesienny weekend.


Ola Zaród

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3