Marta Dymek: Każdy piknik można zmienić w wegańskie niebo [Rozmowa NaM]

O wegetariańskiej kuchni na grillu oraz idei slow food rozmawiamy z Martą Dymek, autorką książki "Jadłonomia. Kuchnia roślinna – 100 przepisów nie tylko dla wegan". Prezentujemy też jej przepisy na szaszłyki ze szparagami czy śliwkowy stos.

Marta Dymek jest numerem jeden na liście najbardziej wpływowych blogerów 2014 Jasona Hunta. Jej autorskiego bloga Jadłonomia odwiedza co miesiąc milion osób. Wydana pół roku temu książka: "Jadłonomia. Kuchnia roślinna – 100 przepisów nie tylko dla wegan" okazała się bestsellerem i doczekała się już trzech dodruków.

Marta to 26-latka z warszawskiego Mokotowa, która rzuciła pracę w agencji reklamowej, żeby poświęcić się gotowaniu. Dziś mówi, że to była najlepsza decyzja w jej życiu. Nam opowiada o wegańskim grillowaniu, idei slow food i zdradza swoje ulubione przepisy na ruszt.

Kiedy ostatnio była Pani na grillu?

Niedawno, bo w miniony weekend! Uwielbiam jedzenie z grilla, więc w tym roku zdążyłam zaliczyć już kilka grillowych wypadów.

Przeciętnemu Polakowi grill kojarzy się z karkówką, kiełbasą i boczkiem. To chyba piekło dla weganina?

To tylko stereotypy, bo przecież na ruszcie możemy położyć wszystko, na co mamy ochotę – warzywne szaszłyki, marynowane pieczarki, faszerowane cukinie albo steki z boczniaków. Do tego domowy keczup, porządny sos BBQ i grill zmienia się w wegańskie niebo!

Jaką potrawę wegańską może przygotować typowy mięsożerca na grilla i na pewno będzie mu smakować?

Przygodę z wegańskim grillem dobrze jest zacząć od prostych, klasycznych dań - sprawdzą się boczniaki w sosie BBQ z wędzonych śliwek, ziemniaki z rozmarynem albo burgery z ciecierzycy. A kiedy te dania zasmakują współbiesiadnikom, można zabrać się za kolejne szaszłyki i warzywne kotlety. Jest w czym wybierać.

Pogoda sprzyja. Oprócz grillowania można też wybrać się na piknik. Jakie przekąski powinny znaleźć się w każdym koszu piknikowym?

Na piknik najlepiej jest zabrać takie przekąski, które dobrze znoszą transport w piknikowym koszu. Spróbujcie przygotować orientalne bagietki z tofu i masłem orzechowym albo kanapki z pesto z pietruszki i suszonymi pomidorami. Do tego do słoików włóżcie składniki na ulubioną sałatkę, polejcie wszystko dressingiem i mocno wstrząśnijcie – im dłuższa droga i więcej przeszkód na trasie, tym lepiej wszystko się wymiesza. A do kilku mniejszych pudełek spakujcie porcję domowego hummusu lub pasty z czerwonej fasoli, i w drogę.

Modne są ostatnio tzw. śniadania na trawie. Koncepcja ta wydaje się bliska zarówno wegetarianom, jak i weganom, a na pewno wyznawcom idei slow food. Czy są jakieś elementy wspólne dla wielbicieli tych trzech kuchni?

Zarówno wegetarianie, weganie, jak i osoby jedzące zgodnie z ideami ruchu slow food przywiązują dużą wagę do lokalności i sezonowości produktów. Bo przecież w wegetarianizmie nie chodzi o to, żeby przez cały rok jeść sałatę lodową i importowane z dalekich krain pomidory, ale żeby wykorzystać polskie, sezonowe warzywa – w zimie sięgnąć po kiszone ogórki, buraki i warzywa strączkowe, a pomidorami cieszyć się latem, kiedy dojrzeją te uprawiane przez polskich rolników. Dzięki temu spożywane przez nas jedzenie jest lepszej jakości, smaczniejsze i o wiele zdrowsze.

Same plusy! Jak Pani myśli, weganizm stał się modny, czy Polacy naprawdę zaczynają się zastanawiać nad tym, co jedzą?

Oczywiście, że to drugie! Wraz ze wzrostem świadomości tego, jak wiele wokół jest przetworzonych produktów i jak niskiej jakości są importowane, całoroczne warzywa ponownie doceniono polskie, lokalne produkty, takie jak kasze, mąki, pełnoziarniste pieczywo oraz wspaniałe warzywa i owoce. Kiedy raz spróbuje się smaku dojrzałych pomidorów, kruchej sałaty albo majowych szparagów, trudno jest później wrócić do starych przyzwyczajeń, bo czuć różnicę.

Ta różnica jest najważniejszą zaletą przejścia na weganizm?

Weganizm otwiera na nowe smaki i produkty – kiedy rezygnuje się z mięsa i nabiału, przy okazji rezygnuje się też z dawnych kulinarnych przyzwyczajeń, a na ich miejsce pojawiają się nowe. W ten sposób można rozkochać się w smaku awokado na żytnim chlebie, soczewicy z wędzoną papryką lub tahinie (pasta z prażonego sezamu), dodawanej do zupy. Na samą myśl robię się głodna!

Ja też! Aż ślinka cieknie. Które z roślinnych smaków ceni Pani najbardziej?

Szczególnie miejsce w moim sercu ma kuchnia izraelska, która jest połączeniem wpływów kuchni arabskich, afrykańskich i europejskich. Takie dania jak hummus (pasta z ciecierzycy, czosnku i sezamu), ful (gulasz z fasoli, bobu lub soczewicy) czy baba ghanoush (pasta z bakłażana i sezamu) nie znudzą mi się nigdy.

O nudzie nie ma mowy. Młodzi ludzie coraz chętniej przechodzą na weganizm. Starsi się boją. Dlaczego?

Osoby starsze mają mocno zakorzenione kulinarne przyzwyczajenia i być może trudniej jest się im nauczyć nowego podejścia do kuchni, gdzie w centrum talerza nie znajduje się kawałek mięsa, a warzywa nie są jedynie dodatkiem. Nie ma jednak rzeczy niemożliwych, na moich warsztatach coraz częściej spotykam osoby starsze, które postanowiły zmienić jadłospis i przejść na weganizm – i naprawdę świetnie im idzie!

A co z resztą? Czasem myślę, że w naszym kraju wszystkie „–izmy” kojarzą się negatywnie (faszyzm, nazizm, rasizm, komunizm). Jak wyjaśnić Polakom, że weganizm nie jest szkodliwy?

To prawda, że weganizm już samą nazwą może odstraszać tych bardziej zachowawczych, dlatego ja zdecydowałam się mówić o kuchni roślinnej. W ten sposób chcę pokazać, że to kuchnia dla każdego, a nie tylko dla zagorzałych wegan i wegetarian. Nie trzeba zmieniać od razu wszystkich nawyków i rezygnować z dnia na dzień z mięsa, żeby przyrządzić sobie wegańskie burgery albo smalczyk z fasoli.

Jaki jest najbardziej denerwujący mit na temat wegan?

Chyba ten, że ciągle jedzą kotlety sojowe – od miesięcy ich nie jadłam, przecież jest tyle innych pysznych rzeczy do wyboru!

To na pewno, ale większości z nas i tak polska kuchnia kojarzy się z czymś sycącym, tłustym i…mięsnym. Czy weganie mogą czuć się w jakimś stopniu dyskryminowani?

Chociaż kuchnia polska kojarzy się z tłustymi mięsami i kotletami, to jest też całe mnóstwo polskich dań, które od zawsze, zupełnie na marginesie są wegańskie. Barszcz z uszkami, kisiel czy kompot to sztandarowe polskie dania, które są roślinne, a przeszukując stare książki kulinarne można znaleźć takich potraw o wiele, wiele więcej. Dlatego moją małą misją jest odkopywanie ich i przypominanie o nich na blogu lub w książce.

Rozmawiała: Agnieszka Gałczyńska

Marta Dymek poleca przepisy na grilla:

Śliwkowy sos BBQ - łagodny

Składniki na 3 słoiczki:

1 świeża papryczka chili, z pestkami

1 główka czosnku, obrane ząbki

10 suszonych śliwek

5 kulek ziela angielskiego

5 goździków

5 liści laurowych

3 cm świeżego imbiru

gałązka rozmarynu

2 łyżki oleju

1/4 szklanki cukru

2 łyżeczki papryki wędzonej

1 szklanka dobrego soku jabłkowego

1/2 szklanki dobrego keczupu

1/2 szklanki wody

1 łyżka octu balsamicznego

1 łyżka sosu sojowego

2 łyżeczki musztardy

sól i czarny pieprz

Przygotowanie:
Liście laurowe, ziele angielskie i goździki rozetrzeć w moździerzu lub w młynku do kawy. Następnie sproszkowane dodać je do chili, czosnku, suszonych śliwek, imbiru i rozmarynu i wszystko zblendować w naczyniu blendera na pastę.

Na dnie dużego garnka rozgrzać olej, dodać pastę i wszystko podsmażać przez 2 - 3 minuty. Dodać cukier i wędzoną paprykę, smażyć kolejne 2 minuty, a następnie dodać pozostałe składniki. Zmniejszyć ogień i gotować 10 minut do czasu, aż sos zgęstnieje.

Na koniec zblendować go ręcznym blenderem, żeby był jeszcze gładszy i delikatniejszy, doprawić do smaku solą oraz pieprzem. Przelać do słoików, marynować w nim składniki na grilla lub podawać jako sos do gotowych potraw, trzymać w lodówce do 14 dni.

Szaszłyki ze szparagami i pomarańczowym tofu

Składniki na szaszłyki:

pęczek zielonych szparagów

300 g tofu

sok z jednej pomarańczy

1 łyżka soku z cytryny

1 łyżka oliwy z oliwek

sól i czarny pieprz

Składniki na pomarańczowy sos:

pół szklanki sojowego majonezu

5 łyżek marynaty z tofu

Przygotowanie:

Tofu pokroić w grubą kostkę, ułożyć na dnie płaskiego naczynia. W szklance dokładnie wymieszać sok z pomarańczy, sok z cytryny, oliwę oraz szczyptę pieprzu. Tofu zalać marynatą i odstawić na 3 godziny do lodówki.

Szparagom odciąć zdrewniałe końcówki, pokroić ja na 3 części. Nabijać na patyczki szaszłykowe na przemiennie szparagi i tofu.W międzyczasie majonez wymieszać z pozostałą marynatą i odstawić do schłodzenia.

Gotowe szaszłyki grillować z każdej strony po około 4 - 5 minuty, można użyć do tego lekko posmarowanej olejem patelni grillowej albo prawdziwego grilla. Szaszłyki podawać gorące polane pomarańczowym sosem i posypane świeżym czarnym pieprzem.

Wideo

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować Nie działa? Spróbuj wyłączyć Adblock samodzielnie w ustawieniach.