Atak zimy na Dolnym Śląsku

Zima na Dolnym Śląsku ostro atakuje. W najbliższych dniach może spaść jeszcze nawet 30 cm śniegu!

1/4
Piotr Krzyżanowski

Mieszkaniec z budynku przy ul. Żwirki i Wigury w Legnicy sam usuwał śnieg nad balkonem

Chwile grozy przeżyli pracownicy i ochrona sklepu Media Expert w Głogowie. O godz. 13 jeden z nich usłyszał trzaski w suficie i zobaczył pęknięcia w wykończonym drewnem dachu. - Zrobiło mi się gorąco. Zdążyłem krzyknąć do kolegów, że musimy uciekać - relacjonuje młody mężczyzna. Zawiadomiono policję oraz straż pożarną. Wezwany przez służby porządkowe Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, Karol Andrynowski, stwierdził, że na dachu hali zalega ok. 50 cm śniegu, który mógł doprowadzić do zawalenia budynku. Dlatego natychmiast go zamknięto.

Drogi w Kotlinie Jeleniogórskiej tonęły w śniegu, ale wszystkie trasy były przejezdne, nawet droga do przejścia granicznego w Jakuszycach, podjazd pod Kapelę lub odcinek krajowej drogi nr 3 w Radomierzu. Najtrudniej jeździło się po nieodśnieżonych ulicach Jeleniej Góry. W Szklarskiej Porębie i Karpaczu widać było czarny asfalt. Kierowcy byli ostrożni. Doszło tylko do 4 niegroźnych kolizji.
Pod grubą warstwą śniegu zawaliła się konstrukcja sceny ustawionej na placu Piastowskim w Cieplicach. Udało się ją jednak naprawić i Karkonoski Festiwal Światła oraz finał WOŚP odbyły się bez przeszkód.

Najtrudniejsza była sytuacja w Kotlinie Kłodzkiej. Od piątku do późnego wieczora w sobotę pod Kłodzkiem stało kilkadziesiąt tirów, które nie mogły podjechać po ośnieżonych drogach. Nieprzejezdne były również drogi w okolicach Kudowy-Zdroju. W Wałbrzychu w weekend nawet główne drogi były zawalone śniegiem.
∨ Czytaj dalej

Pracownicy wydziału zarządzania kryzysowego wałbrzyskiego starostwa ostrzegają przed kolejną falą obfitych opadów. - Według prognoz meteorologicznych, ma spaść jeszcze nawet 30 cm śniegu na metr kwadratowy - martwi się Zygmunt Pala, naczelnik wydziału.

Śnieg sparaliżował komunikację we Wrocławiu

Aż 12 wykolejonych tramwajów, 12 kolizji pojazdów MPK - tak w sobotę i niedzielę podróżowało się po Wrocławiu transportem miejskim. W niedzielę, na skrzyżowaniu ulic Piłsudskiego i Świdnickiej, o godz. 13 z szyn wypadł najpierw tramwaj linii nr 17, a po godz. 17 wyskoczyła piątka. Wielu pasażerów nawet godzinę czekało na przystankach na jakikolwiek pojazd.
Podróż koleją również wymagała cierpliwości. Przewozy Regionalne odwołały pociągi na trasie Legnica - Żary, a także po jednym składzie z Wrocławia do Głogowa, Oleśnicy, Opola, i Kłodzka. Wiele składów dalekobieżnych utknęło na trasie. Pociąg, który jechał z Warszawy do Szklarskiej Poręby przez Wrocław, miał 300 minut spóźnienia.

Sparaliżowane było też wrocławskie lotnisko. W niedzielę o ponad 2 godziny opóźniony był samolot do stolicy Polski, a 1 godz. 45 minut - do Monachium.
Ponad tysiąc mieszkańców Kątów Wrocławskich, Żmigrodu, Miłoszyc, Oleśnicy i Kłodzka przez kilka godzin pozbawionych było prądu.
Danuta Bartkowiak, RS, ARS, MAG Danuta Bartkowiak, RS, ARS, MAG
źródło: Polska Gazeta Wrocławska

Komentarze (2)

avatar
avatar
kłodczanin (gość)

jaki tam atak zimy, kilka lat temu takie śniegu to norma była, jak nawet nie większe i jakoś sobie radziliśmy, a mrozy, pond 20 i tez nie było źle.

avatar
wrocławski motorniczy (gość)

Tramwaje nie miałyby większych problemów z przejazdem(oczywiście poza korkami), gdyby miasto wyegzekwowało od firm zajmujących się utrzymaniem torowisk i przyległej infrastruktury przedsezonową kontrolę i naprawę zwrotnic z zabudowanym ogrzewaniem. Dziwi fakt, że nie grzeją nowe zwrotnice na dojeździe do ronda Reagana(piątek-wykolejenie 1-nki), tylko częściowo grzeją nowe zwrotnice na pl.Wielkopolskim, zwrotnica w ulicy Kołłątaja też grzeje tylko jedną iglicę(piątek-wykolejenie linii 17, potem 5).Naprawdę takich przykładów jest mnóstwo. Firmy biorą pieniądze za utrzymanie, a jak się z tego wywiązują wychodzi podczas zwiększonych opadów, które 20-30lat temu nie były niczym dziwnym. Pasażerowie robią wielkie oczy gdy widzą motorniczego stojącego po 5min przed zwrotnicą, czyszczącego ją i w końcu komunikującemu im, że jedziemy inną trasą, bo zwrotnica nie ma zamiaru dać za wygraną i za żadne skarby nie chce prawidłowo się przełożyć. Dlaczego powtórzyła się sytuacja wykolejeń i zatrzymań w tych samych miejscach co w czasie krótkotrwałego napadu zimy w zeszłym roku? Nikt nie wyciągnął wniosków i po prostu naprawa zepsutych ogrzewań została zlekceważona. Teraz budzimy się z ręką w nocniku, ale to widać na naszym podwórku już tradycja. Nie słyszałem aby podobne problemy nękały Tramwaje Warszawskie, tramwaje w Poznaniu, czy Krakowie. Panie Prezydencie czas wyciągnąć wnioski z takiego postępowania i doprowadzić infrastrukturę do stanu należytego.

Wybierz kategorię