Czy nauczyciel pisał sprośne teksty do małoletnich dziewcząt? Dlaczego sprawa stoi w miejscu? (SCREENY)

Beata SamulskaZaktualizowano 
W czwartkowym wydaniu programu TVN UWAGA! o godzinie 19.50 obejrzymy reportaż Ani Barańskiej-Całek o nauczycielu z Sycowa, który wysyłał nieobyczajne treści młodym dziewczynom, co jako pierwsi ujawniliśmy w „Gazecie Sycowskiej". Dyrektor szkoły, w której nauczyciel pracuje, złożyła na policji zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, a także do Kuratorium wniosek o wszczęcie wobec nauczyciela postępowania wyjaśniającego. Mimo to, od przeszło miesiąca, sprawa stoi w miejscu. Dlaczego?

Reporterka zadaje w programie mnóstwo pytań w związku z szeregiem wątpliwości, jakie pojawiają się w tej sprawie, zwłaszcza o reakcję służb – policji i prokuratury. W imieniu autorów programu zapraszamy do obejrzenia UWAGI! - czwartek, 23 maja o godzinie 19.50 na antenie TVN. Publikujemy niektóre screeny z nieobyczajnych rozmów z dziewczynami.

TUTAJ ZNAJDZIESZ ZAJAWKI PROGRAMU O SYCOWSKIM NAUCZYCIELU NA TVN UWAGA!

Szaleństwo zachwytu, piersi, pośladki i szatańskie myśli

Przypomnijmy, do całej sprawy doszło w Sycowie. - Nauczyciel pisze do dziewczyn sprośne rzeczy i wysłał zdjęcie swojego członka - napisał do nas ktoś na Messengerze 9 kwietnia wieczorem. Dołączył serię printscreenów z korespondencji nauczyciela prowadzonej prawdopodobnie z uczennicą.

„Wybacz moje szaleństwo zachwytu. Twe piersi przylegają ściśle do koszulki. Ale szaleństwo, niech je dotknę, a poczujesz mą gorącą dłoń. Dotknij je w moim imieniu. Nie uciekaj, chcę chwycić twe włosy i pogłaskać. A potem uchwycić za pośladki i unieść w górę. Twój biustonosz opada na podłogę i ukazują się delikatne dwa piękne stworzenia żyjące i poruszające się w rytm oddechu. Będę kończyć, bo mam szatańskie myśli” - to tylko niewielki fragment bardzo bogatej korespondencji, której screeny krążą po Sycowie.

Dyrektor szkoły jest wstrząśnięta tym, co zobaczyła. Wśród screenów są również pornograficzne zdjęcia intymnych części ciała, prawdopodobnie nauczyciela i uczennicy. Z korespondencji wynika, że istnieje między nimi jakaś zażyłość.

9 kwietnia dyrektor przeprowadziła z nauczycielem rozmowę. Początkowo sądziła, że sprawa jest prowokacją i ktoś mógł spreparować korespondencję, by popsuć opinię nauczycielowi i szkole. Z czasem jednak nabrała innego przekonania. Nauczyciel poinformował ją, że nie zgłosi sprawy policji, i że spodziewał się takiego obrotu sprawy. Dodał, że czeka go szpitalne leczenie i rzeczywiście poszedł na zwolnienie lekarskie. Nie odbiera telefonów, więc nikt nie zna jego wersji. Prawdopodobnie policja również nie przesłuchała go jeszcze (takie informacje mieliśmy w kwietniu – przyp. Red).

- W związku ze zgłoszeniem policjanci Komisariatu Policji w Sycowie prowadzą czynności sprawdzające - poinformowała nas 19 kwietnia sierż. sztab. Aleksandra Pieprzycka. - Na chwilę obecną nie ma podstaw do wszczęcia dochodzenia czy śledztwa, gdyż brak znamion popełnienia przestępstwa. Czynności sprawdzające jeszcze trwają, są realizowane pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Oleśnicy – usłyszeliśmy.

Tak napisaliśmy w kwietniu. Na jakim etapie jest ta bulwersująca sprawa dzisiaj?

Jeszcze tego samego dnia, czyli 19 kwietnia, po odebraniu zdawkowego maila od policji, w rozmowie telefonicznej z oficer prasową KPP w Oleśnicy próbowaliśmy ustalić, czy policja przesłuchała nauczyciela, czy zabezpieczyła komputer, telefon oraz inne nośniki. Czy przesłuchała wszystkie dziewczyny. Usłyszeliśmy, że „policja nie zamiata sprawy pod dywan”, ale nie przesłuchano nauczyciela, ani nie zatrzymano wspomnianych nośników. W sprawie zapanowała cisza, jakby nic się nie stało.

Jedyną osobą, której od początku wyraźnie zależy na wyjaśnieniu sprawy i nie odkłada jej, jest dyrektor szkoły. – Czekamy na jakąś odpowiedź od policji – informowała nas. – Dziwnym trafem policjant, który przyjmował sprawę, już się nią nie zajmuje. Przejął ją inny funkcjonariusz. Złożyłam ponadto wniosek o wszczęcie postępowania wyjaśniającego do pana Romana Kowalczyka, pełnomocnika wojewody dolnośląskiego. Moim zdaniem doszło do uchybienia godności zawodu nauczyciela.

Sprawę na dwóch stronach A4 dyrektor opisała i wysłała do Kuratorium 25 kwietnia. – W opisie zawarłam wszystkie stwierdzenia, które znajdują się na protokole policyjnym – informowała.

Nauczyciel pojawił się u pani dyrektor w momencie, gdy sprawa ujrzała światło dzienne – 9 kwietnia. – Stwierdził, że wie, o co chodzi –pani dyrektor relacjonuje po raz kolejny. – Chciałam mu pokazać screeny, ale nie chciał ich oglądać. Oświadczył, że ma problemy zdrowotne, pokazał skierowanie do szpitala. Powiedział, że dla niego zdrowie jest najważniejsze i nie będzie zgłaszał sprawy na policji.

Prawdopodobnie nie trafił do szpitala. Często widywany był w mieście. Do szkoły co jakiś czas docierało nowe zwolnienie lekarskie, wystawiane przez przynajmniej dwóch różnych sycowskich lekarzy. – Nie odbiera naszych telefonów, nie utrzymuje kontaktu ze szkołą – informuje dyrektor. – Cały czas czekam na wynik postępowania policji i decyzję Kuratorium. Liczę, że sprawa trafi do rzecznika od spraw dyscyplinarnych. Decyzję w sprawie nauczyciela powinna podjąć komisja dyscyplinarna. Jeśli wszystkie informacje o takiej korespondencji nauczyciela się potwierdzą, nie wyobrażam sobie, żeby taka osoba pracowała w szkole i miała kontakt z uczniami. Otrzymałam ponad 220 screenów z rozmów nauczyciela z dziewczynami. Jeśli rzeczywiście pisał to nauczyciel, to… Wiele wskazuje na to, że był to właśnie on, gdyż osoba ta dzieli się wiedzą na temat życia rodzinnego nauczyciela, życia zawodowego. Pada imię żony. Z punktu widzenia etycznego należy potępić takie zachowanie. Komisja dyscyplinarna Kuratorium powinna zdecydować, czy taka osoba może być nadal nauczycielem. Takiej osobie może grozić wydalenie z zawodu. W szkole pracuję 27 lat, ale nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją.

Odpowiedzialność jest zdecydowanie po stronie dorosłych!

Co o tej sprawie mówi psycholog? Jak powinni reagować rodzice, gdy takie niemoralne posty, o seksualnym podtekście, trafiają do ich małoletnich dzieci? Czego nauczycielowi nie wolno, a młodzież jakie powinna stawiać granice? O tym rozmawiano w jednym z programów telewizyjnych TVP „Pytanie na śniadanie”. Jednoznacznie o sprawie wypowiedziała się psycholog Dorota Minta. – Po pierwsze nie wolno dorosłemu stawiać żadnych propozycji seksualnych dziecku. Do tego dochodzi relacja nauczyciel-uczeń. Mamy zatem do czynienia z autorytetem. To dotyczy nauczyciela w szkole, ale i wychowawcy na wakacjach, czy księdza w kontaktach z dziećmi. Odpowiedzialność jest zdecydowanie po stronie osób dorosłych. W toku samej edukacji zbyt mało mówi się wprost o tym, gdzie są granice. Zdajemy sobie sprawę z tego, że 15-, 16-latka wygląda dziś bardzo atrakcyjnie, natomiast osoba dorosła absolutnie nie może przekroczyć tej granicy. Seksowność, atrakcyjność nastolatki w kontekście relacji z nauczycielem nie może mieć absolutnie żadnego znaczenia. Nauczyciel absolutnie nie może pozwolić sobie na skupianie uwagi na atrakcyjności małoletnich nastolatek.

Dyrektor SP 26 w Warszawie Paweł Prusik powiedział wyraźnie: – Powinniśmy piętnować takie zachowania. To jest nie do przyjęcia. Na pewno to są jednostkowe sytuacje.
Co by zrobił pan dyrektor, gdyby doszło do takiej sytuacji w jego szkole? – Tutaj nie ma dyskusji – odparł. – Sprawa jest ewidentna. Pan poszedł na zwolnienie – skwitował. – Dzieci na pewno potrzebują wsparcia, miłości, akceptacji. W szkole dziecko spędza połowę swojego dnia lub więcej. Nauczyciele są mentorami, tutorami, często zastępują rodziców. Są psychologami, przyjaciółmi, w wielu przypadkach uczniowie przychodzą do nich z problemami. To muszą być ludzie godni zaufania. Dzieci mają swoje emocje, swoje potrzeby, a nauczyciel ma obowiązek wysłuchać ucznia. Nauczyciel nie może przekraczać jednak granic. W takiej sytuacji nauczyciel, pedagog, dyrektor powinien skontaktować się z rodzicami. Apeluję do ministerstwa o większą liczbę godzin wychowawczych, dlatego że jedna godzina w tygodniu to zdecydowanie za mało. Psycholog, pedagog nie załatwi spraw wszystkich uczniów. Tego typu zagadnieniami wychowawczymi powinien zająć się wychowawca.

Dziennikarze zapytali, jak goście programu odbierają reakcję policji. – Tutaj jestem oburzona – odparła psycholog. – Relacja nauczyciel-uczeń powinna być dla ucznia bezwzględnie bezpieczna pod każdym względem. Czysta i jasna. Nie ma dyskusji. Szkoda, że nie rozmawiamy z dziećmi o tym, jak powinny stawiać granice, na co mogą sobie pozwolić, a na co nie mogą pozwalać sobie dorośli. Trzeba uczyć dzieci: moje ciało, moja psychika – należy do mnie. Trzeba rozmawiać, poświęcać dziecku czas – oto moje rady dla rodziców.

„Wyobraź sobie mój język między twoimi udami”

Autor anonimowego zgłoszenia, które wpłynęło w tym samym czasie do dyrekcji i do gazety, wciąż prowadził z nami korespondencję. Prosił o pomoc i reakcję. Początkowo skarżył się na bezczynność dyrekcji, jednak uspokoił się, gdy pani dyrektor powiadomiła o sprawie policję. Jak informował, nauczyciel prowadził sprośną korespondencję z trzema dziewczynkami w wieku 14-17 lat. Kiedy zasugerowaliśmy, by dziewczynki zgłosiły się i złożyły o tym doniesienie na policji, informował, że chcą zachować anonimowość, a jedna z dziewcząt jest jeszcze uczennicą podstawówki. Zacytowana przez nas treść posta nauczyciela skierowana była właśnie do niej i ją oraz jej mamę policja przesłuchała. To właśnie po tym przesłuchaniu otrzymaliśmy od policji informację, że korespondencja prowadzona była z piętnastolatką, czyli osobą, która tego typu treści może otrzymywać pod warunkiem, że wyraża na nie zgodę. I tutaj policja podkreśliła, że taka wymiana postów dokonywała się za obopólną zgodą.

24 kwietnia anonimowy korespondent napisał, że nauczyciel rozpoczął sprośną korespondencję już w grudniu 2018 roku, kiedy dziewczynka z podstawówki miała jeszcze 14 lat. To zmienia postać rzeczy i tą informacją podzieliliśmy się z policją oraz prokuraturą. Dwie pozostałe dziewczynki miały wówczas 16 lat. „Dzwonił czasem do nich, mówił, że się z nimi napije lub zapali marihuanę. Pytanie: jaki miał w tym cel?”. Poprosiliśmy o skany tych rozmów z ubiegłego roku. Otrzymaliśmy odpowiedź: „Po co? Policja ma wszystko”. 4 maja anonim poinformował nas, że policja sprawdziła zdjęcie biustu wysłane na prośbę nauczyciela przez 14-latkę – pochodziło ono z internetu.

Tego samego dnia otrzymaliśmy obszerne wyjaśnienie: „Zaczęło się od tego, że pan N. (dane nauczyciela zmienione) zaczął pisać do dwóch dziewczyn. Początkowo były to normalne rozmowy, z czasem jednak zaczął pisać niestosowne treści, co nie podobało się dziewczynom, ale bały się zgłosić to wszystko. Pewnego dnia w grudniu zadzwonił do nich. Utworzyły grupę na Facebooku”. Co wydarzyło się dalej? W grupie znalazło się wiele osób, ale nauczyciel prawdopodobnie nie wiedział o tym, że rozmowy z dziewczętami czytają też inni członkowie grupy. Z jego korespondencji wynika, że nie za bardzo znał się na zasadach panujących na Facebooku. Nie potrafił na przykład usunąć swoich postów. Dziewczynki dodały któregoś dnia do grupy 14-latkę. Dalej czytamy: „Dzwonił do niej, rozmawiali, a potem pisali. Potem zaprosił ją do grona swoich znajomych i zaczął rozmowę na priv od >miłego dnia< i potem pisał, pisał… Kilka razy rozmawiał z dziewczynami telefonicznie. Pisał prawie codziennie na grupie”. Potem anonim relacjonuje, że nauczyciel znał dziewczyny od września ubiegłego roku i miał z nimi kontakt w szkole. Dziewczynkę z podstawówki upatrzył sobie i podczas targów edukacyjnych w marcu poszedł za nią do łazienki. Pisał wtedy, że ktoś usłyszał ich rozmowę i poszedł do pedagog. Miał z pedagog rozmowę, ale „wywinął się”. Stwierdził, że musi zacząć uważać, żeby nie mieć problemów. Anonim dodał, że policja zabrała telefon dziewczynie z podstawówki. I dalej: „Chciał się spotkać na kawie”. Innym razem miał rzekomo namawiać dziewczyny na wagary, by spotkać się z nimi tak, jak mu to pasowało - przed lekcjami – po to, by rzekomo zapalić z nimi marihuanę. „Nie wiadomo, czy żartował, czy mówił prawdę. Czy marihuana to taki pretekst, żeby się spotkać” - oceniał anonim. „Kiedy dziewczyny pisały, że mają zły humor, to odpisywał: >wyobraź sobie mój język między twoimi udami<. Przerywał rozmowy, gdy do pokoju wchodziła jego żona. Pytał, czy nie chcą grać z nim w filmach, że może z nimi pojechać na casting”.

Anonim korespondował z nami, a tymczasem pani dyrektor przygotowała wniosek o wszczęcie postępowania przez Kuratorium Oświaty we Wrocławiu. Nauczyciel od momentu, kiedy sprawa wyszła, nie prowadził już lekcji i dostarczał do szkoły zwolnienie lekarskie, za każdym razem zapowiadając, że czeka go hospitalizacja. – Niestety, przez ten czas wielokrotnie widziany był w naszym mieście – relacjonowała pani dyrektor. – Do dziś nie mam potwierdzonej informacji, że położył się w szpitalu. W poniedziałek 20 maja miał spotkać się ze mną. Czekałam na niego do godziny 16. Zadzwonił, że nie jest w stanie dotrzeć z domu do szkoły. Innym razem przysłał prawnika, który poradził mu, że odpowiednim wyjściem z tej kłopotliwej dla szkoły sytuacji będzie rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Po krótkim czasie zmienił zdanie i również za pośrednictwem zakłopotanego prawnika oświadczył, że prawdopodobnie będzie się starał o roczny urlop na poratowanie zdrowia. Zdębiałam. Dla mnie to niezwykle trudna, stresująca sytuacja. Nie wyobrażam sobie płacić temu panu przez rok i zatrudniać na jego miejsce nowego nauczyciela. Tłumaczył się za pośrednictwem prawnika, że z dziewczynami korespondował będąc pod wpływem alkoholu. To niemożliwe. On kręci. Przecież on wszem i wobec chwalił się, że od dłuższego czasu nie nadużywa alkoholu. Poza tym – pił podczas pracy w szkole? Korespondencję z dziewczętami prowadził w nocy, po godz. 23, ale też w ciągu dnia, będąc w szkole. Poza tym – cóż to za wytłumaczenie?

9 maja udało się nam spotkać z dwiema dziewczynkami. Porozmawiałyśmy w obecności pedagoga szkolnego. Dziewczyny zdecydowały się rozmawiać o tej sprawie, bo, pomimo zgłoszenia sprawy na policji, nie przestawał pisać esemesy do jednej z nich. Jego profil na Facebooku oczywiście zniknął. Mimo to nie dawał spokoju jednej z nich – tej, od której wszystko się zaczęło.

Cytował Stachurę, pisał: „Mam tylko jeszcze pragnienie, ujrzeć twe nagie piersi i umrzeć”

Przede mną usiadły wystraszone dzieciaki. Skromnie ubrane. Zwyczajne dziewczyny. W drżących dłoniach smartfony. Najwięcej o całej sprawie wiedziała dziewczynka nie przesłuchana w ogóle przez policję. Najbardziej rezolutna. Ta, która zagroziła nauczycielowi, że jeśli dalej będzie wysyłał sprośne teksty i zdjęcia, to pójdzie na policję. Druga wycofana, przeraźliwie wystraszona. Zmartwiona. Obydwie zgodnie potwierdziły przy pani pedagog, że nie chciały otrzymywać takich postów. Przez krótki czas we wrześniu ubiegłego roku pan N. był ich nauczycielem. Był miły – mówiły. Zagadywał zwłaszcza jedną z nich, tę rezolutną, nieprzesłuchaną. Pytał o szkołę. Był naprawdę miły. Potem obydwie dziewczyny przeniosły się do innej szkoły. Nie ze względu na niego – podkreślały. Odezwał się w październiku. Pisał. Pytał o to, jak w nowej szkole. Więc odpowiadały. Czasem żartowały sobie. Kazał mówić do siebie per „ty”. Kiedy się myliły i zwracały per „pan”, przypominał, że są na „ty”. Dzwonił do nich. Dążył do spotkania. To on zwykle zaczynał rozmowę. Kiedy przypominały mu, że ma obok żonę, która go potrzebuje, tłumaczył, że ona źle się czuje. Kiedy komentowały, że pewno zwłaszcza wtedy go potrzebuje – pisał, że to one potrzebują szczególnie dopieszczenia, bo muszą odkrywać swoje ciała – o tym pisał 14-latce. Pisał też do niej, że wolałby się pieścić z nimi, ale to niemożliwe. Kiedy pytały – dlaczego, odpowiadał: to nie jest takie proste, to trzeba zgrać wszystko. 14-latka odpowiadała: jak i gdzie. Uspokajał, że żona nie ma dostępu do jego smartfona, bo jest na odcisk palca i kod. Cytował Stachurę, pisał: „Mam tylko jeszcze pragnienie, ujrzeć twe nagie piersi i umrzeć”. Pisał, że sobie pofantazjuje – widzi erotyczne ciała, nagie, gorące, poruszające biodrami. Pytał, czy golą swoje łona, czy też zostawiają naturalne. Raz napisał, że swoim zdjęciem (na jego prośbę dziewczynka z podstawówki wysłała mu swoje zwyczajne zdjęcie) doprowadziła go do bliskiej ekstazy. „Rozmowa z wami jest podniecającą chwilą pełną wyobraźni” - pisał. „Czy to źle, że czuję przypływ emocji rozmawiając z wami?”. Najmłodszej pisał: „Tylko chcę pogadać z Tobą bez obecności innych. Nie warto, aby o tym wiedziały postronne osoby. Masz ochotę pogadać, to daj sygnał”.

„Daj zdjęcie na noc. Żona śpi...”

Początkowo z przymrużeniem oka traktowały tę korespondencję. Potem jednak szukały sposobu, by się z niej wywinąć. Nie chciały panu wprost mówić, żeby „spadał”, bo był przecież miły. Kiedy próbował umawiać się, wykręcały się. Innym razem wymyśliły, że jeśli powiedzą mu, że są homoseksualne, to się odczepi. Jakież było ich zaskoczenie, gdy odpisał: „Podnieca mnie wasza bliskość i swoboda, z jaką możemy pogadać o seksie i erotyce ciała”. Jedna z dziewcząt zablefowała, że druga robi jej masaż w taki miejscu, że nie mogą panu wysłać tego zdjęcia. Nauczyciel ze zrozumieniem odparł: „Szkoda,że nie mogę tego zobaczyć. To nie będę wam przeszkadzać. Przerywanie szkodzi. Daj mi zdjęcie na noc. Żona śpi, a ja będę z Tobą w homosexualnym związku”.

Nauczyciel próbował dziewczyny motywować takimi słowami: „No, dupeczki, ja się muszę wziąć za was, żebyście uwierzyły w siebie. Miłe z was dupeczki, lekko zakręcone i nieobliczalne”. Najmłodszej z nich napisał raz, prosząc o usunięcie jego wpisów: „Fantazje z tobą to coś cudownego. Ale rozumiesz mnie, moja sytuacja jest szczególna”. Kiedy jedna z dziewczyn zapytała go przewrotnie, czy lubi lizać, odparł, że oczywiście i kazał jej wyobrazić sobie jego język pomiędzy jej udami. Inna odparła, że nie chce sobie tego wyobrażać. On jej natychmiast odpisał, że wycałowałby ją w każde miejsce. „Twoja gorąca wagina i przepyszna dupeczka czekają na pieszczoty”. Dziewczyny spostrzegły, że emotki wysyłane do pana nauczyciela kojarzyły mu się często z męską erekcją. On je przekonywał, że nie zamierza ich gorszyć, tylko chce wskazać, że seks z mężczyzną może być równie intrygujący. „To cudownie tak sobie porozmawiać i poszaleć trochę. Odrobina szaleństwa też potrzebna jest w życiu. Jeśli nie jesteś gotowa na takie intymne chwile, to ja rozumiem. Nie bój się, to cudowny moment ujrzeć Twe tajemnice. Ciało młodej dziewczyny przebija wszystkich i wszystko. To wspaniały atut, że zawracasz w głowie starszemu facetowi” - pisał do jednej z dziewcząt i edukował: „Otwórzcie swe umysły i zacznijcie marzyć albo kochać się namiętnie, smagając językiem erogenne miejsca”. Najmłodsza pytała: „Czyli co?”. Odpowiadał: „Oczywiście kobiece przesłodkie piersi, wewnętrzne uda, pośladki”.

„Nie mogę gadać o seksie, bo mi odbija”

Bywało normalnie. Pan pytał dziewczyny czasami o to, jak im leci w szkole. Opowiadały o nauczycielach. On dopytywał o niektórych. Pisał o strajku i o swojej dodatkowej pracy. Kiedy skarżyły się na szkołę, on je pocieszał. Na przykład, że chciałby je wprowadzić w błogi nastrój, chwycić włosy, pogłaskać, uchwycić za pośladki i unieść do góry. One pytały o to, co mu się śniło. Co jakiś czas od lutego przypominał im o usuwaniu jego postów. Co jakiś też czas namawiał je do wysyłania „seksownych” zdjęć ich ciała. Najmłodszą poprosił o fotkę i napisał, że nie chce jej zmuszać – jak będzie gotowa, to da znak. „Przygotuj śmiertelnie zatykającą fotkę” – pisał i naciskał: „Nie dasz się przekonać słowami. Masz cudne rzeczy i wiesz o tym. Ja facet marzę o zobaczeniu Cię choć w odrobinie intymności. Ukaż swą pierś, bym mógł żyć i dalej marzyć, zostaw choć paseczek przy twojej kobiecości. Nie zasnę bez zobaczenia choć twego paznokcia”. O ich ciałach pisał, że są smaczne i podniecające oraz że ma grzeszne myśli. Prośbę o fotki np. biustu uzasadniał często tym, iż to może poprawić mu humor. Tych próśb były dziesiątki. Więc i one dla żartu prosiły o zdjęcia. Wysyłał – raz swoich stóp podczas jakiegoś oficjalnego spotkania. Innym razem – swoje zdjęcie od pasa w dół w ubraniu. Innym razem – zdjęcie członka we wzwodzie. Po tym fakcie napisała mu jedna z dziewcząt: „Wytłumaczy Pan to jakoś proszę, bo aż nie wierzę, że pan takie coś robi”. Odpowiedzią były znaki zapytania, na co odparła: „A coś więcej? No? To zgaszam to na policję”. Pisał potem: „Chyba oszalałem. Nie mogę gadać o seksie, bo mi odbija”. Dziewczyna odpisała: „Czemu ty takie rzeczy robisz z 15-latką, jesteś nauczycielem, powinieneś wiedzieć, jakie mogą być konsekwencje, tym bardziej, że teraz tyle hakerów”. On odpisał: „Wykasuję tę rozmowę. Koniec”. Ona: „Ale wiesz, że ona będzie mieć dalej tę rozmowę?”. On: „Wpłyń na nią, żeby to usunęła”. Ona: „To, że usuniesz, to nie znaczy, że tego nie będzie, to dalej gdzieś w sieci zostanie”. Skonsternowane emotikony wysłała mu jedna z dziewczyn, gdy napisał: „Wkładam język do środka cipeczki, ach jaka rozkosz. Dupeczkę też wyliżę do bólu”. Jednak zdjęcie członka przelało czarę goryczy. „Niepoważny jesteś,takie zdjęcia wysyłać” - napisała jedna z dziewczyn. „To już podchodzi pod pedofilię wysyłać takie coś nieletnim dziewczynom”.

Chciały pisać normalnie, a on kazał wyobrażać sobie jego język między udami

Potem pojawiły się posty pełne zaniepokojenia, że ludzie w mieście wiedzą o korespondencji. Wyrażał obawę, że ktoś robi screeny z tych rozmów. „Za dużo szumu wokół naszych rozmów. Ktoś mnie dziś pytał, czy rozmawiam z młodymi osobami. Ja naprawdę lubię z wami pogadać, ale to musi zostać między nami”. Do złudzenia przypomina słynne już dziś w Polsce „Tylko nie mów nikomu”.

Wydawałoby się, wreszcie oprzytomniał: „Poniosło mnie. Gadaliśmy intymnie. Kończę z tym wszystkim, bo wpadłem w pułapkę – zafascynowałem się Wami, młodymi dziewczynami. Pousuwaj to wszystko. Będę mieć kłopoty w pracy i w ogóle. To naprawdę można znaleźć gdzieś w sieci?”. Dziewczyny poradziły mu usunięcie konta na FB. Posunął się w tym momencie do stwierdzenia: „Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Myślę o samobójstwie. Ratuj mnie. Wyrzuć to w niepamięć. Na wszystko zaklinam pomóż mi”. Najmłodszej napisał: „Wyrzuć to wszystko. A chwile niech zostaną tylko w naszej głowie”.

Rezolutna w szkole nie radziła sobie. Nie chciała chodzić. Czy tę słabość dziewczyny nauczyciel wykorzystał pod pozorem wsparcia jej dobrym słowem? Jej mama potwierdza – był czas, kiedy były problemy w szkole. Kontakt z córką jednak zawsze miała dobry. Dziewczyna pokazywała mamie posty od nauczyciela. - Był zawsze taki miły i uprzejmy – mówi. - Potem zrobiło się mniej miło, gdy córka zaczęła odbierać nieprzyzwoite treści. Nie wiedziałam, co zrobić – mówi matka. - To była dla nas bardzo trudna sytuacja. Jak powiedzieć nauczycielowi, żeby odczepił się od dziecka? Córka coraz częściej mi się skarżyła, że nie chce już czytać takiej korespondencji, coraz częściej była przygnębiona. Zresztą – wielokrotnie o tym pisała panu, jednak on nie reagował i kolejnego dnia znów pisał w podobnym stylu. Wreszcie nie wytrzymałam i poradziłam, by anonimowo zgłosiły sprawę pani dyrektor. Dziewczynki chciały pozostać anonimowe.
– To było jedyne wyjście – mówi rezolutna. – Początkowo pani dyrektor nie reagowała, ale to wynikało chyba z faktu, że sprawdzała sprawę. Chciałyśmy to zakończyć. To było chore, on jest chory – podkreśla zrozpaczona dziewczyna. - Bałam się, że nigdy nie przestanie pisać.

Tak napisała raz panu nauczycielowi po serii nieprzyzwoitych postów: „Jak dla mnie, to wszystko zaszło za daleko, w sensie – że to, co piszesz, jest z lekka chore, bez urazy. Nie zrozum mnie źle, ale trzeba to wszystko zakończyć, bo naprawdę dla mnie to jest patologia już. Może dziewczyny będą chciały dalej to kontynuować, ale ja rezygnuję, przepraszam i pozdrawiam”. Rezolutną poparła szesnastolatka: „Piszmy normalnie”. „Normalnie of course, why not? Ale zależy, co N. uważa za normalne, bo my np., co u niego, a on każe wyobrażać sobie jego języczek”.

A jednak prokuratura zleca policji wszczęcie postępowania! Co na to przepisy?

W poniedziałek 13 maja wysłaliśmy do Komendy Powiatowej Policji w Oleśnicy zapytanie o to, czy nauczyciel został rozpytany w związku z zawiadomieniem pani dyrektor. Pytaliśmy też o to, czy w sprawie zostały rozpytane wszystkie dziewczynki a także, czy policja zabezpieczyła komputer i telefon nauczyciela oraz czy policjanci otrzymali odpowiedź od administratorów Facebooka w sprawie ustalenia szczegółowej treści rozmów oraz od kiedy nauczyciel prowadził nieobyczajną korespondencję z najmłodszą dziewczynką, która mogła mieć jeszcze 14 lat (ukończyła 15 pod koniec stycznia).

Wiek zgody, wiek przyzwolenia – ustalony prawnie minimalny wiek, od którego dana osoba jest uznana za zdolną do wyrażenia ważnej prawnie zgody na czynności seksualne z inną osobą wynosi w naszym kraju 15 lat. Wiek niższy niż wiek zgody zwany jest wiekiem ochronnym lub wiekiem bezwzględnej ochrony. Czynność seksualna z osobą w wieku ochronnym jest czynem zabronionym, jest wykorzystaniem seksualnym, a osoba dopuszczająca się jej i lub doprowadzająca do niej podlega odpowiedzialności karnej. Czynność ta może mieć formę obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej (dotykanie w celach seksualnych, masturbacja, każda czynność o charakterze seksualnym, także bez kontaktu cielesnego, która zmierza do uzyskania pobudzenia seksualnego lub zaspokojenia potrzeby seksualnej przez osobę wykonującą tę czynność lub aranżującą jej wykonanie – doprowadzenie do takiej czynności może nastąpić poprzez: użycie przemocy, groźby lub podstępu; przy wykorzystaniu bezradności lub wynikających z upośledzenia umysłowego lub choroby psychicznej brak zdolności tej osoby do rozpoznania znaczenia czynu lub pokierowania swoim postępowaniem; przez nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia tej osoby - i jest zabronione). Obcowanie płciowe i inne czynności seksualne z osobą poniżej 15. roku życia stanowią przestępstwo z art. 200 Kodeksu karnego. Nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia, a także nadużycie zaufania lub udzielenie korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy, w celu doprowadzenia małoletniego (czyli osoby, która nie ukończyła 18 lat i nie zawarła małżeństwa) do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej albo wykonania jej karane jest pozbawieniem wolności od 3 miesięcy do lat 5!

W kodeksie karnym w art. 200a opisany jest grooming, czyli uwodzenie przez internet. Osoby, które za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej nawiązują kontakt z małoletnim poniżej 15 roku życia zmierzając za pomocą wprowadzenia w błąd, wykorzystania jego błędu lub niezdolności do pojmowania sytuacji lub groźby bezprawnej - do spotkania z nim, podlegają karze do 3 lat pozbawienia wolności.

16 maja otrzymaliśmy od rzecznik KPP w Oleśnicy sierż. Aleksandry Pieprzyckiej odpowiedź: „Od naszej poprzedniej rozmowy na temat sprawy nie zmieniło się wiele, gdyż w poniedziałek (13 maja – przyp. Red.) policjanci otrzymali akta z prokuratury z poleceniem wszczęcia dochodzenia. Wobec tego obecnie są wykonywane czynności procesowe w tej sprawie, policjantów czeka szereg przesłuchań i ustaleń. Zadane pytania dotyczą szczegółów postępowania, których na obecną chwilę nie mogę ujawniać ze względu na dobro postępowania”. Podobne pytania wysłaliśmy do prokuratury, jednak nie otrzymaliśmy do dziś żadnej odpowiedzi. Dyrektor poinformowała nas dziś, 23 maja, iż otrzymała od policji odpowiedź o wszczęciu 15 maja postępowania nadzorowanego przez Prokuraturę Rejonową w Oleśnicy. Dziwnym trafem postępowanie zostało wszczęte, gdy tematem zainteresowała się telewizja TVN i wizytę u prokuratura złożyła reporterka znana z Superwizjera Ania Barańska-Całek!

Od 9 kwietnia do dziś nauczyciel spotkał się z dyrektor tylko raz. 17 maja poprosił ją telefonicznie o możliwość spotkania i rozmowy, gdyż – jak twierdził – media niewłaściwie przedstawiają sprawę. Dyrektor czekała na niego w poniedziałek 20 maja. Zadzwonił, że nie jest w stanie przyjść. Do dziś do szkoły wpłynęło aż pięć jego zwolnień lekarskich. Nauczyciela z uwagi na zwolnienia nie może przesłuchać komisja dyscyplinarna Kuratorium Oświaty. Otrzymuje 80 procent wynagrodzenia, a także dodatek za wychowawstwo. Pytają o niego jego wychowankowie. Dyrekcja nie wie, jak wytłumaczyć dzieciom milczenie nauczyciela. Od 20 maja młodzież ma nowego wychowawcę, ktoś musi uczniów sklasyfikować... Nauczyciel nie odbiera żadnych telefonów. Nie znamy jego stanowiska. Nie broni się. Nie dementuje. Dlaczego?

Mój komentarz
Zastanawiające jest tempo działania w tej sprawie naszych policjantów i prokuratury. Opisywaliśmy sytuację, gdy w rejonie Międzyborza o napaść na tle seksualnym na małoletnią dziewczynę został oskarżony mieszkaniec tej gminy. Reakcja policji była prawidłowa i natychmiastowa – policjanci zabezpieczyli jego komputer i telefon, przeszukali mieszkanie i zatrzymali. W przypadku nauczyciela policjanci, niestety, nie wykazują takiej gorliwości. Biorąc pod uwagę fakt, iż wiek najmłodszej dziewczynki jest na granicy – mogło istnieć podejrzenie, że nie była to jedyna małoletnia dziewczyna, z którą korespondował. Czy nie należało prewencyjnie sprawdzić komputer i telefon? To są pytania matki 15-latki, która obawia się, że tego typu osoby w przyszłości mogą nadal w tym stylu korespondować z małoletnimi, jeśli nie zostaną ukarane. Podobno nauczyciel chce się bronić argumentem, iż dziewczyny miały hasło dostępu do jego konta. Dzisiejsza wiedza informatyczna jest jednak na takim poziomie, że takie rzeczy można sprawdzić, jak i potwierdzić, czy członek we wzwodzie na zdjęciu wysłanym do dziewczyn należy do nauczyciela. Pozostaje też pytanie, czy, w związku z tym, że groził popełnieniem samobójstwa, jeśli sprawa ujrzy światło dzienne, pedagog został otoczony opieką specjalistyczną. Prawnik zapytany nas o efekty działań policji zauważył: dyrektor szkoły zawsze może złożyć zażalenie na niedopełnienie czynności przez funkcjonariuszy, jeśli w odpowiedzi nie będą wykazane czynności, o których wspomniałam na początku, lub wykonane za późno. Zatem – czekamy na efekty postępowania i – w końcu – na wyjaśnienie sprawy.

polecane: FLESZ: Turystyka kosmiczna nie taka kolorowa

Wideo

Materiał oryginalny: Czy nauczyciel pisał sprośne teksty do małoletnich dziewcząt? Dlaczego sprawa stoi w miejscu? (SCREENY) - Dolnośląskie Nasze Miasto

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3