Anegdoty o trenerze Lenczyku

Śmiało można powiedzieć, że Orest Lenczyk to żywa legenda polskiej piłki nożnej. Pracę w lidze zaczynał, kiedy większości grających teraz w niej piłkarzy nie było jeszcze na świecie. Przez te wszystkie lata zrodziło się wokół postaci Lenczyka wiele legend i anegdot.
Nowy trener Śląska Wrocław Orest Lenczyk słynie z ciętej riposty
 fot. Robert Szwedowski

- Trener zawsze lubił pożartować. Taki żartowniś z niego, można powiedzieć - opowiada Janusz Sybis, legenda piłkarskiego Śląska, który pracował z Lenczykiem, kiedy ten pierwszy raz prowadził wrocławski zespół w 1979 roku. - Właśnie z nim rozmawiałem i wspominał mecz z Dundee. Posadził mnie wtedy na ławce i kibice cały czas skandowali: "Sybis na boisko". Mówi, że do dzisiaj pamięta, jak dostał wtedy burę od kibiców - zdradza ze śmiechem Janusz Sybis.

Dobry humor, śmiech - praktycznie wszyscy piłkarze, którzy współpracowali w swojej karierze z Lenczykiem, mówią o tym, że ma twardą rękę, ale jest też skory do żartów.

Piłkarz Zagłębia Lubin Mateusz Bartczak, który z nowym trenerem Śląska współpracował w rundzie wiosennej 2009 roku, opowiada: - Są różne głosy. Niektórzy mówią, że Lenczyk ma twardą rękę, ale ja bym się z tym nie zgodził. Moim zdaniem to nie twarda ręka, ale inteligencja pozwala mu ogarnąć zespół. Tak było w Zagłębiu. Kiedy trzeba krzyknąć, to krzyknie, a kiedy trzeba zażartować, to zażartuje. A tych żartów było w szatni naprawdę sporo i przez to atmosfera była bardzo dobra.

Lenczyk potrafi rozładować atmosferę żartem nie tylko w szatni, ale także w czasie spotkania. Jedna z anegdot z czasu jego pracy w Lubinie mówi o tym, jak to podczas spotkania z Flotą Świnoujście zawołał do ławki trenerskiej Michała Golińskiego. Chociaż w tym momencie było 3:1 dla Zagłębia, rywal zaczął przeważać i gra lubinian nie wyglądała dobrze. Wszyscy zawodnicy spodziewali się, że trener będzie chciał przekazać jakieś wskazówki taktyczne. Nieoczekiwanie Lenczyk zwrócił się do Golińskiego słowami: - Schowaj brzuch.

Mateusz Bartczak komentuje: - Trener Lenczyk zawsze potrafił się odnaleźć w sytuacji.
Inna anegdota związana jest z pracą Lenczyka w Bełchatowie. A wyglądało to mniej więcej tak: - Cześć Darek, powiedz Łukaszowi, żeby do mnie zadzwonił - powiedział do słuchawki jednemu z piłkarzy GKS-u trener Lenczyk. Za jakiś czas do Lenczyka zadzwonił Łukasz i usłyszał: - Cześć Łukasz, powiedz Piotrkowi, żeby do mnie zadzwonił. Mija kilka minut i dzwoni Piotrek. Trener Lenczyk mówi: - Cześć Piotrek, powiedz Radkowi, żeby do mnie zadzwonił. Za jakąś chwilę dzwoni Radek i słyszy: - Cześć, Radek, mam do ciebie sprawę...

Trzeba wspomnieć dla wyjaśnienia, że trener miał numer do Radka i spokojnie sam mógł bezpośrednio do niego zadzwonić. Po co urządził więc zabawę w głuchy telefon? Do dzisiaj pozostaje to tajemnicą.

Ciekawa historia związana jest też z tym, jak Lenczyk miał objąć i ostatecznie objął posadę trenera w Cracovii. Po podpisaniu kontraktu ze szkoleniowcem prezes popularnych Pasów Janusz Filipiak zdradził: - Rozmawialiśmy w sumie przez pięć godzin. Najpierw dwie, a potem jeszcze trzy. To było pranie mózgu. W pewnym momencie nie wiedziałem, kto tu kogo zatrudnia. Nasza rozmowa to nie były negocjacje kontraktowe. Rozmawialiśmy o zasadach prowadzenia klubu, uprawnieniach, roli trenera. I tak trener od 10 rano w środę zaczął rządzić w klubie.

Lenczyk słynie też z tego, że często sam na treningach demonstruje ćwiczenia, które piłkarze mają wykonać. Podczas ostatniej pracy w Cracovii Lenczyk na jednych z zajęć pokazywał, jak piłkarze mają biegać pod płotkami. Później przyszła kolej na zawodników. Szło im to różnie. Najgorzej wypadł testowany tego dnia Mołdawianin Alexandru Suworow, który zamiast przebiegać pod płotkami, nie mogąc się pod nimi zmieścić, taranował je. Ostatecznie Lenczyk postanowił jednak zatrzymać go w klubie.

Orest Lenczyk przez 35 lat pracy w polskiej lidze dał się poznać jako niezły fachowiec, ale również doskonały mówca. Jego cięte riposty i zaskakujące odpowiedzi na pytania urosły do miana klasyki (kilka przykładów w ramce obok). Dlatego w tej chwili można stwierdzić jedno - na pewno na konferencjach pomeczowych będzie na Oporowskiej ciekawie.

Lenczyk powiedział
"Cieszę się, że tutaj jestem, bo stąd jest blisko do Wrocławia. A ja bardzo lubię to miasto"
- po objęciu posady trenera w KGHM Zagłębiu Lubin, wiosną 2009 roku.

"Czy w klubie potrzebny jest psycholog? Po tym, co się tam ostatnio dzieje, to bardziej psychiatra"
- o sytuacji w GKS Bełchatów w marcu 2008 roku.

"CV to ja mogę wysłać do Bangladeszu czy Singapuru"
- odpowiedź na pytanie, czy zamierza wysłać CV do PZPN, kiedy szukano nowego selekcjonera.

"Wśród porządnych dziewczyn znajdują się też dziwki, ale ja w naszej lidze obstawiam się ludźmi porządnymi, do których mam zaufanie"
- dewiza życiowa Oresta Lenczyka.

"Był to występ jednego aktora, raczej z kabaretu"
- po jednym z meczów w roku 2007 o Mariuszu Ujku.

  • Polska Gazeta Wrocławska
Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować Nie działa? Spróbuj wyłączyć Adblock samodzielnie w ustawieniach.